Jak już widziałyście w poprzednim poście podczas sobotniego spotkania kilka firm postanowiło nas obdarować swoimi produktami. Wydawało się tego niedużo, ale jak trzeba było to wszystko donieść do domu to pojawił się problem :)
Oto co otrzymałyśmy:
Takiej ilości kosmetyków pielęgnacyjnych to ja jeszcze nie miałam. Większości z nich nie znałam i cieszę się, że mam okazję przetestować także spodziewajcie się za jakiś czas recenzji.
środa, 4 czerwca 2014
poniedziałek, 2 czerwca 2014
Blogerski Dzień Dziecka w Lublinie
W poprzednim poście wspominałam, że wybieram się na spotkanie blogerek w sobotę. Dzisiaj pokażę Wam fotorelację z tego wspaniałego popołudnia. Organizatorkami były Klaudia, Karolina oraz Aneta. Spotkałyśmy się w uroczej kawiarni w centrum Lublina Akwarela Cafe. Wybór miejsca to według mnie strzał w 10! Świetna obsługa i pyszne jedzenie sprawiło, że czuję się zachęcona i na pewno jeszcze się tam wybiorę :) Miłym zaskoczeniem było to, że siedziałyśmy na zewnątrz w ogródku, pogoda nam dopisała bo nie było tak zimno a co najważniejsze nie padało.
Zdjęcia pokazane poniżej są częściowo moje i pożyczone od Karoliny:
Dziękuję dziewczyny za wspaniałe popołudnie!
Zdjęcia pokazane poniżej są częściowo moje i pożyczone od Karoliny:
| Aga coś majstruje przy aparacie :) |
| Zdjęcie do reklamy aparatu :) |
| Obowiązkowe foto w łazience z Ewelinką :) |
piątek, 30 maja 2014
Słoneczne/ ogniste ombre na paznokciach
Witajcie!
W końcu zaczynamy weekend :) ja to już od wczorajszego popołudnia zaczęłam bo tak się złożyło,że dzisiaj i kolejne dwa dni mam wolne szkoda tylko, że pogoda nie dopisuje... Liczę na to, że sobota i niedziela będą słoneczne, sobotę będę spędzała w gronie lubelskich blogerek- już nie mogę się doczekać :)
A dzisiaj na poprawę nastroju w ten pochmurny dzień pokażę Wam zdobienie paznokci. Robiłam je tak na szybko, po prostu chciałam zobaczyć czy kolory będą do siebie pasowały. Jako top coat nałożyłam produkt Laura Conti, który dostałam na ostatnim spotkaniu blogerek, muszę przyznać, że daje ładny połysk, same zobaczcie:
I jak, dobrze wyszło? Wczoraj kombinowałam z dwoma fioletami, efekt taki średni, muszę jeszcze poćwiczyć, ale i tak pewnie pokażę niedługo :)
W końcu zaczynamy weekend :) ja to już od wczorajszego popołudnia zaczęłam bo tak się złożyło,że dzisiaj i kolejne dwa dni mam wolne szkoda tylko, że pogoda nie dopisuje... Liczę na to, że sobota i niedziela będą słoneczne, sobotę będę spędzała w gronie lubelskich blogerek- już nie mogę się doczekać :)
A dzisiaj na poprawę nastroju w ten pochmurny dzień pokażę Wam zdobienie paznokci. Robiłam je tak na szybko, po prostu chciałam zobaczyć czy kolory będą do siebie pasowały. Jako top coat nałożyłam produkt Laura Conti, który dostałam na ostatnim spotkaniu blogerek, muszę przyznać, że daje ładny połysk, same zobaczcie:
| W sztucznym świetle |
| Użyte lakiery |
wtorek, 27 maja 2014
Pianka do mycia twarzy Alverde limonka i jabłko
Witajcie!
Jakiś czas temu pokazywałam Wam moje zamówienie z drogerii cytrynowa.pl. Najbardziej ciekawiła mnie pianka do mycia twarzy Alverde. Używam jej już ponad miesiąc i w końcu mogę coś napisać na jej temat bo już mnie raczej niczym nie zaskoczy :)
Moja opinia:
Opakowanie to biała, plastikowa butelka o pojemności 150ml z pompką. Szkoda, że nie jest bezbarwna byłoby wtedy widać zużycie produktu, ale to nie jest duża wada, znacznie większą jest pompka. Przez pierwsze dwa tygodnie było wszystko super. Wystarczyła jedna pompka aby wydobyć odpowiednią ilość pianki i umyć twarz. Później było coraz gorzej. Najpierw produkt zaczął wydobywać się przez otwory poniżej pompki ponieważ sam dozownik zacinał się, spróbowałam go przepłukać czystą wodą, ale tylko pogorszyłam sprawę. Teraz pompki nie da się w ogóle nacisnąć, nawet używając dużej siły. Żeby wydobyć produkt muszę go zmieszać, odkręcić dozownik i wylać odrobinę na dłoń, jak się pewnie domyślacie nie jest to łatwe i większa część płynu ląduje w odpływie umywalki...
Mimo tej wielkiej wady opakowania, która nie tylko u mnie się pojawiła to samą piankę polubiłam. Ma bardzo ładny orzeźwiający zapach limonki, (jabłko słabo czuć) który przyjemnie pobudza i odświeża. Używam jej tylko rano aby oczyścić twarz z pozostałości po produktach jakie nakładam wieczorem na twarz: krem do twarzy, krem do rzęs, olej rycynowy na brwi itp. Z usunięciem ich radzi sobie bardzo dobrze i co ważne nie spowodowała u mnie uczucia ściągnięcia skóry. Co do wydajności to trudno mi będzie określić, ponad miesiąc użytkowania i została jeszcze połowa a jak pisałam wcześniej nie wydobywam jej już w początkowo zamierzony sposób.
Do tego produktu już nie wrócę, chyba, że poprawią tą nieszczęsną pompkę. Póki co nie zrażam się do pianek i w tej samej drogerii znalazłam już dwie inne pianki do twarzy, które z chęcią wypróbuję.
Cena: 19.50 zł
Pojemność: 150 ml
Znacie ten produkt? A może macie inne panki godne polecenia?
Jakiś czas temu pokazywałam Wam moje zamówienie z drogerii cytrynowa.pl. Najbardziej ciekawiła mnie pianka do mycia twarzy Alverde. Używam jej już ponad miesiąc i w końcu mogę coś napisać na jej temat bo już mnie raczej niczym nie zaskoczy :)
Moja opinia:
Opakowanie to biała, plastikowa butelka o pojemności 150ml z pompką. Szkoda, że nie jest bezbarwna byłoby wtedy widać zużycie produktu, ale to nie jest duża wada, znacznie większą jest pompka. Przez pierwsze dwa tygodnie było wszystko super. Wystarczyła jedna pompka aby wydobyć odpowiednią ilość pianki i umyć twarz. Później było coraz gorzej. Najpierw produkt zaczął wydobywać się przez otwory poniżej pompki ponieważ sam dozownik zacinał się, spróbowałam go przepłukać czystą wodą, ale tylko pogorszyłam sprawę. Teraz pompki nie da się w ogóle nacisnąć, nawet używając dużej siły. Żeby wydobyć produkt muszę go zmieszać, odkręcić dozownik i wylać odrobinę na dłoń, jak się pewnie domyślacie nie jest to łatwe i większa część płynu ląduje w odpływie umywalki...
Mimo tej wielkiej wady opakowania, która nie tylko u mnie się pojawiła to samą piankę polubiłam. Ma bardzo ładny orzeźwiający zapach limonki, (jabłko słabo czuć) który przyjemnie pobudza i odświeża. Używam jej tylko rano aby oczyścić twarz z pozostałości po produktach jakie nakładam wieczorem na twarz: krem do twarzy, krem do rzęs, olej rycynowy na brwi itp. Z usunięciem ich radzi sobie bardzo dobrze i co ważne nie spowodowała u mnie uczucia ściągnięcia skóry. Co do wydajności to trudno mi będzie określić, ponad miesiąc użytkowania i została jeszcze połowa a jak pisałam wcześniej nie wydobywam jej już w początkowo zamierzony sposób.
Do tego produktu już nie wrócę, chyba, że poprawią tą nieszczęsną pompkę. Póki co nie zrażam się do pianek i w tej samej drogerii znalazłam już dwie inne pianki do twarzy, które z chęcią wypróbuję.
Cena: 19.50 zł
Pojemność: 150 ml
Znacie ten produkt? A może macie inne panki godne polecenia?
niedziela, 25 maja 2014
Nudziak od Sensique nr 125
Witajcie!
Nie wiem czy już wcześniej wspominałam, że bardzo lubię lakiery Sensique z serii "Strong & Trendy Nails". Podoba mi się ich konsystencja, jeszcze nie zdarzyło mi się żeby któryś z nich zgęstniał. Dwie cienkie warstwy wystarczą do pełnego krycia, lakier szybko wysycha a pędzelek jest wygodny i nie sprawia problemów. Nie posiadam wielu kolorów z tej serii, mam ich tylko 5 w tym jeden jeszcze nie używany, ale na pewno sukcesywnie powiększę kolekcję.
Dzisiejszy kolor to taki typowy nude z różowymi tonami. Kupiłam go już dość dawno, użyłam raz i nie spodobał mi się. Teraz postanowiłam dać mu drugą szansę i zmieniłam zdanie :)
Zdjęcia robiłam na słońcu i w cieniu:
Znacie? Lubicie te lakiery?
Nie wiem czy już wcześniej wspominałam, że bardzo lubię lakiery Sensique z serii "Strong & Trendy Nails". Podoba mi się ich konsystencja, jeszcze nie zdarzyło mi się żeby któryś z nich zgęstniał. Dwie cienkie warstwy wystarczą do pełnego krycia, lakier szybko wysycha a pędzelek jest wygodny i nie sprawia problemów. Nie posiadam wielu kolorów z tej serii, mam ich tylko 5 w tym jeden jeszcze nie używany, ale na pewno sukcesywnie powiększę kolekcję.
Dzisiejszy kolor to taki typowy nude z różowymi tonami. Kupiłam go już dość dawno, użyłam raz i nie spodobał mi się. Teraz postanowiłam dać mu drugą szansę i zmieniłam zdanie :)
Zdjęcia robiłam na słońcu i w cieniu:
| W słońcu |
| W cieniu |
| W cieniu |
środa, 21 maja 2014
Peeling cukrowo- orzechowy z olejkiem arganowym
Lubicie peelingi? Ja ostatnio się z nimi polubiłam i to nawet bardzo. Zaczęłam używać peelingu co drugi dzień co prawda tylko na nogi, na resztę ciała stosuję rzadziej. Zależy mi na mocnym zdzieraku aby poprawić wygląd moich nóg po depilacji, mam niestety tendencję do wrastania włosków :/
Na spotkaniu w Zamościu dostałyśmy kosmetyki Vintage Body Oil. Jednym z nich był peeling o którym dzisiaj napiszę parę słów:
Moja opinia:
Produkt znajduje się w plastikowym słoiku z nakrętką dodatkowo zabezpieczonym folią. To według mnie najwygodniejsze opakowanie, bez problemu wydostaniemy wszystko do ostatniego grama. Zapach jest bardzo przyjemny, słodki ale trudny do określenia. Mam wrażenie, że jakiś czas po otwarciu zmienił się i już nie pachnie tak samo jak na początku. Jak widzicie na opakowaniu jest napis "argan oil" i chyba trochę przesadzili z tym olejkiem. A może to wina parafiny? Nie wiem, ale peeling jest bardzo tłusty, po użyciu pozostawia bardzo śliską warstwę na skórze. W peelingu z Bielendy spotkałam się z tym samym, ale tu uczucie jest na tyle nieprzyjemne, że koniecznie muszę to zmyć żelem pod prysznic. Na szczęście bez problemu się zmywa.
Z jego działania złuszczającego jestem zadowolona. Drobinki cukru i kawałki z łupin orzecha skutecznie złuszczają martwy naskórek. Skóra po takim zabiegu jest niezwykle gładka i szybciej wchłania balsam.
Niestety jak to bywa z takimi peelingami są one mało wydajne. Słoiczek o poj. 200 ml wystarczy na kilka użyć a cena jego to około 20zł. Szybko sobie obliczyłam i stwierdziłam, że czas zrobić domowy peeling :) Kiedyś Wam pokażę z czego robię swój peeling, ale to raczej nic odkrywczego nie będzie :P
Znacie ten peeling? A jakie są Wasze ulubione?
Na spotkaniu w Zamościu dostałyśmy kosmetyki Vintage Body Oil. Jednym z nich był peeling o którym dzisiaj napiszę parę słów:
Moja opinia:
Produkt znajduje się w plastikowym słoiku z nakrętką dodatkowo zabezpieczonym folią. To według mnie najwygodniejsze opakowanie, bez problemu wydostaniemy wszystko do ostatniego grama. Zapach jest bardzo przyjemny, słodki ale trudny do określenia. Mam wrażenie, że jakiś czas po otwarciu zmienił się i już nie pachnie tak samo jak na początku. Jak widzicie na opakowaniu jest napis "argan oil" i chyba trochę przesadzili z tym olejkiem. A może to wina parafiny? Nie wiem, ale peeling jest bardzo tłusty, po użyciu pozostawia bardzo śliską warstwę na skórze. W peelingu z Bielendy spotkałam się z tym samym, ale tu uczucie jest na tyle nieprzyjemne, że koniecznie muszę to zmyć żelem pod prysznic. Na szczęście bez problemu się zmywa.
Z jego działania złuszczającego jestem zadowolona. Drobinki cukru i kawałki z łupin orzecha skutecznie złuszczają martwy naskórek. Skóra po takim zabiegu jest niezwykle gładka i szybciej wchłania balsam.
Niestety jak to bywa z takimi peelingami są one mało wydajne. Słoiczek o poj. 200 ml wystarczy na kilka użyć a cena jego to około 20zł. Szybko sobie obliczyłam i stwierdziłam, że czas zrobić domowy peeling :) Kiedyś Wam pokażę z czego robię swój peeling, ale to raczej nic odkrywczego nie będzie :P
Znacie ten peeling? A jakie są Wasze ulubione?
poniedziałek, 19 maja 2014
Ingrid róż do policzków nr 11
Na spotkaniu z okazji dnia kobiet trafiło do mnie kilka kosmetyków od firmy Verona. Wśród nich znajdował się ten róż, bardzo mnie to ucieszyło ponieważ wcześniej miałam już okazję go używać tylko w innym kolorze. TUTAJ możecie zobaczyć jak wygląda.
Odcień, który teraz mi się trafił to nr 11 i jest to jasny róż. Obawiałam się, że kolor nie będzie mi pasował, ale okazało się, że nadaje mojej twarzy świeży, zdrowy wygląd :)
Znacie te róże? A może macie inne kosmetyki z tej firmy godne uwagi?
Odcień, który teraz mi się trafił to nr 11 i jest to jasny róż. Obawiałam się, że kolor nie będzie mi pasował, ale okazało się, że nadaje mojej twarzy świeży, zdrowy wygląd :)
Efekt pokazuję tylko na dłoni, ponieważ na twarzy nie potrafię uchwycić :/
Róże możecie kupić tutaj za cenę 6.99zł, do wyboru są 3 kolory. Za taką cenę warto!Znacie te róże? A może macie inne kosmetyki z tej firmy godne uwagi?
Subskrybuj:
Posty (Atom)