Cień w kolorze nude/cielistym to jeden z podstawowych kosmetyków w moim codziennym makijażu. Zawsze nakładam go na bazę, aby przykryć delikatne niedoskonałości powieki i ułatwić sobie później blendowanie.
Do tej pory znalazłam dwa cienie, które spełniają moje wymagania, są w dodatku tanie i ogólnodostępne.
My Secret Eyeshadow matt nr 505, stał się popularny nie tylko ze względu na cenę
6.99zł ale i jakość. Jest bardzo dobrze napigmentowany, podczas nakładania nie osypuje się i utrzymuje na powiece cały dzień. To jest już moje drugie opakowanie i na pewno nie ostatnie. Często można go kupić w promocji za
4.19zł
Sensique Velvet Touch nr 117 cień jest minimalnie jaśniejszy od My Secret i zawiera delikatnie połyskujące drobinki dzięki czemu wygląda dość ciekawie nałożony solo. Ma nieco słabszą pigmentację, ale na powiece nie jest to tak widoczne jak na swatchach poniżej. Jego cena to
6.99zł, warto kupić w promocji :) Tak jak w przypadku My Secret mam już drugie opakowanie.
Na zdjęciu powyżej widać różnicę w intensywności cieni a w przypadku Sensique można dojrzeć delikatne drobinki.
Czy też tak samo jak ja używacie cieni nude? Jakie są Wasze ulubione?