expr:class='"loading" + data:blog.mobileClass'>
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pielęgnacja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pielęgnacja. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 27 listopada 2016

Piękna jesienią- podsumowanie akcji

I w końcu przyszedł czas na podsumowanie. Akcja, do której przystąpiłam kilka tygodni temu właśnie dzisiaj się kończy. Myślałam, że nie dam rady publikować postów o określonych tematach w wyznaczonym czasie. Mimo, że trzeba było napisać tylko jeden w tygodniu to i tak nie było mi łatwo.
Dużą motywacją było dla mnie zobowiązanie- skoro zgłosiłam się to słowa musiałam dotrzymać.
Jestem z siebie duma, że udało mi się :) Polecam przyłączanie się do tego typu akcji gdy pojawi się okazja.

A teraz zapraszam Was na podsumowanie akcji Piękna jesienią:

 Usta
 


Dzięki tej akcji mój blog nie świecił pustkami przez dwa miesiące :) Poznałam również wiele ciekawych blogów do których będę wracać.
Teraz miałabym ochotę przyłączyć się do jakiegoś "paznokciowego" projektu bo nigdy nie udało mi się trafić na początek, zawsze dowiadywałam się o nim już w trakcie. Jeżeli będziecie coś wiedzieć to dajcie znać :)






czwartek, 10 listopada 2016

Serum na końcówki włosów- Avon #5 Piękna jesienią

Na moim blogu rzadko pojawiają się posty na temat pielęgnacji włosów z jednego prostego powodu: nie zajmuję się jakoś szczególnie moimi włosami. I tu chyba robię duży błąd bo o długie włosy powinno się bardziej dbać aby dobrze się prezentowały.
Jest jednak kosmetyk, którego używam zawsze- serum na końcówki włosów. Próbowałam wielu różnych produktów, ale te z Avonu zawsze miałam na mojej półce z kosmetykami.

Obecnie używam tych dwóch:








Zdaję sobie sprawę z tego, że te produkty nie mają za dobrych składów a najlepszym sposobem na rozdwojone końcówki są nożyczki :) Mimo to po dłuższym stosowaniu tego zielonego zauważyłam, że dzięki niemu moje włosy mniej się rozdwajają a ten z olejkiem arganowym sprawia, że końcówki nie są takie suche (przynajmniej do kolejnego mycia). Tego typu kosmetyki zapewniają tylko doraźną pomoc maskując włosowe problemy dlatego zaczęłam szukać czegoś co faktycznie mi pomoże. Mam zamiar wypróbować jakieś 100% olejki np. z firmy Nacomi tylko muszę jeszcze sprawdzić, które będą odpowiednie dla moich włosów. Możecie polecić coś?

Używacie jakichś produktów na końcówki włosów?

http://www.pasjekaroliny.pl/2016/10/piekna-jesienia.html
   



niedziela, 6 listopada 2016

Ziaja med- Krem do stóp #4 Piękna jesienią

W tym tygodniu tematem akcji "Piękna jesienią" jest pielęgnacja twarzy i ciała. Ja jednak zajmę się konkretnie jedną częścią ciała- stopami. Jesienią i zimą nasze stopy raczej rzadko są wystawiane na widok publiczny. Mimo to powinnyśmy tak samo o nie dbać jak w cieplejszych miesiącach. Oprócz regularnego ścierania martwego naskórka warto używać dobrego kremu, który utrzyma nam skórę stóp w dobrej kondycji.
Ja jakiś czas temu znalazłam taki krem i po wykończeniu pierwszej tubki mogę już napisać co o nim sądzę.


Moja opinia:
Krem odkryłam podczas przeszukiwania asortymentu jednej z aptek internetowych, akurat potrzebowałam nowego więc postanowiłam przetestować. Ostatnio polubiłam kilka kosmetyków firmy Ziaja, okazało się, że z tym jest tak samo :)
Jak sama nazwa wskazuje to nie jest zwykły krem, jest to kuracja nawilżająca dla bardzo suchej skóry. Zawiera 15% mocznika dzięki czemu ma nawilżać, wygładzać i regenerować nasze stopy. Czy spełnia obietnice jakie daje producent? Z całą pewnością, tak!
 Może nie jestem odpowiednią osobą do testowania tego typu kosmetyków bo nie mam dużych problemów ze stopami, ale jednak zauważyłam u siebie jego pozytywne działanie.
Do tej pory musiałam raz w tygodniu moczyć stopy w wodzie z solą do kąpieli i później ścierać zrogowaciały naskórek. Odkąd używam tego kremu wystarczy, że taki zabieg powtarzam co trzy tygodnie a stopy są cały czas gładkie.
Używam go od lipca i w tym czasie ani razu nie miałam problemu z przesuszonymi stopami. Teraz gdy od jakiegoś czasu chodzę w cieplejszym obuwiu również nie zauważyłam problemu ze stwardniałą skórą, która często pojawiała się w moim przypadku. Niestety moje stopy są podatne na odciski i dwa razy skończyło się to zabiegiem chirurgicznym, mam nadzieję, że nigdy więcej!
Konsystencja kremu jest bardzo gęsta i tłusta, wygląda trochę jak maść. Jednak to wrażenie szybko mija bo bez problemu rozprowadza się po skórze i szybko wchłania nie pozostawiając tłustego filmu a jedynie przyjemne uczucie nawilżenia. Zapach jest taki delikatny, kremowy, czuć go podczas nakładania.
Opakowanie to tubka o standardowej pojemności 100ml, wystarczyła mi na ponad trzy miesiące. W sumie to jeszcze nie wydostałam wszystkiego do końca, ale kolejne opakowanie już czeka na swoją kolej :)

Krem można kupić w aptekach stacjonarnych, internetowych i na stoiskach Ziaja, cena to około 11-12zł
Z serii Ziaja med jest również krem do rąk i też mam zamiar go przetestować jak tylko zużyję swoje zapasy :)

Jestem ciekawa czy znacie ten krem, a jeżeli tak to czy też tak dobrze działa u Was?

http://www.pasjekaroliny.pl/2016/10/piekna-jesienia.html

poniedziałek, 8 sierpnia 2016

Dwufazowy płyn do demakijażu Be Beauty

Co jakiś czas pojawiają się w sklepach Biedronka nowe serie kosmetyków pielęgnacyjnych. Płynów do demakijażu nigdy dość więc szybko zgarnęłam dwie różne butelki :)
Dzisiaj opiszę dobrze już przeze mnie przetestowany płyn dwufazowy.





Moja opinia: 
Opakowanie płynu wydawało mi się znajome, widziałam je już gdzieś w drogerii. Muszę przyznać, że spodobało mi się bo jest nieduże i poręczne. Spojrzałam na producenta Oceanic S.A. i wszystko stało się jasne- ta firma produkuje kosmetyki AA. Od razu pomyślałam sobie, że to będzie coś dobrego i nie pomyliłam się.
Trochę bałam się pierwszego użycia, bo miałam już nieprzyjemność używać dwóch płynów Be Beauty, które miały skłonności do "wypalania oczu". W przypadku tego produktu nie ma się czego obawiać. Jak to dwufazówka ma silne działanie bo bez problemu rozpuszcza w parę sekund tusz, eyeliner wodoodporny czy super trwałe, matowe pomadki. Nie ma potrzeby aby jakoś szczególnie pocierać wacikiem oczy, wystarczy przyłożyć na parę chwil i po problemie.
Lubię sytuacje gdy mogę zgodzić się w 100% z tym co producent napisał na opakowaniu- w tym przypadku tak właśnie jest :)
Niestety jak to bywa często w przypadku płynów dwufazowych są mniej wydajne niż płyny micelarne. Z tym aż tak źle nie było, buteleczka 150ml wystarczyła mi na 1,5 miesiąca, ale używałam go tylko do demakijażu oczu i czasami ust.
Na szczęście mam jeszcze jedno opakowanie, kupiłam je od razu gdy okazało się, że płyn jest dobry i nie podrażnia oczu.

Cena za 150ml to 4,99zł. Liczę na to, że trafi na stałe do sprzedaży.
 Znacie ten płyn?



niedziela, 31 lipca 2016

La Roche-Posay Effaclar Mat- krem matująco- nawilżający


Wspominałam już wiele razy przy recenzjach podkładów czy pudrów, że podstawą makijażu jest u mnie krem matujący. Do tej pory nie znalazłam jednak takiego, który odpowiadałby mi w stu procentach, za każdym razem kupuję coś innego. Lubię testować nowości, ale dobrze byłoby znać taki produkt, który na pewno się sprawdza i w razie potrzeby mieć możliwość powrotu do niego.
Firmę La Roche- Posay znam od dawna, ale nie miałam styczności z jej kosmetykami, krem EffaclarMat  jest tym pierwszym.



Opis producenta:
Profesjonalna pielęgnacja skóry tłustej. Podwójna moc działania, by zwalczyć niedoskonałości. Długotrwały efekt matujący. Natychmiastowe wygładzenie.
LaRoche-Posay Effaclar Mat to innowacyjny krem nawilżająco-matujący, który działa od pierwszego zastosowania. Przeznaczony do profesjonalnej pielęgnacji skóry tłustej i skłonnej do niedoskonałości.
Podwójna moc działania, by:
• zmniejszyć widoczność porów,
• przeciwdziałać błyszczeniu skóry.
Zaawansowana formuła bazująca na unikalnym połączeniu składników odpowiada za regulowanie wydzielania sebum oraz eliminuje widoczność porów.
Krem nawilżający i matujący w jednym wyróżnia się lekką konsystencją, która szybko się wchłania. Nie pozostawia na skórze tłustego filmu, zapewniając maksymalnych efekt zmatowienia.
La Roche-PosayEffaclar Mat to krem nawilżający niezatykający porów, który działa od pierwszej aplikacji.
Rezultat? Skóra przestaje się świecić. Jest wyraźnie gładka i promienna. Odzyskuje zdrowy wygląd, z każdym dniem stając się jeszcze piękniejszą.
Krem nawilżający przeciw błyszczeniu z gamy Effaclar to produkt przeznaczony do codziennej pielęgnacji.
Niewielką ilość kremu należy nakładać na oczyszczoną i osuszoną skórę twarzy, omijając okolice oczu. Równomiernie rozprowadzić i pozostawić do wchłonięcia.
Stosować rano i/lub wieczorem, także jako bazę pod makijaż.


Moja opinia:
Opakowanie to niewielka tubka o pojemności 40ml zamykana na zatrzask, nie zabiera wiele miejsca a w dodatku jest lekka więc będzie idealna na wyjazd.
Formuła kremu jest żelowa, szybko się wchłania nie pozostawiając tłustego filmu. Po kilku minutach od nałożenia powstaje na twarzy delikatna matowa warstwa, mam wtedy wrażenie jakbym nałożyła na twarz puder. Jest to według mnie duża zaleta produktu bo wtedy wiem, że moja cera jest dobrze przygotowana do nałożenia podkładu. Nigdy wcześniej nie miałam kremu, który dawałby taki efekt. Dzięki niemu mój makijaż jest jeszcze trwalszy i w ciągu dnia nie potrzebuje już takiej kontroli jak wcześniej. Od kiedy go używam nie miałam potrzeby zastosowania bibułek matujących. Niestety nie wiem jak spisuje się przy upałach powyżej trzydziestu paru stopni bo nie nakładałam wtedy makijażu na twarz a jedynie krem z filtrem.
Producent zapewnia, że krem reguluje wydzielanie sebum. Podczas stosowania zauważyłam, że faktycznie tak jest. Po około dziesięciu godzinach noszenia makijażu błyszczenie jest znikome. Myślałam już, że skoro używam podkładu i pudru matującego a w międzyczasie bibułek to lepiej być nie może a tu się okazuje- może!
Nie wiem jak będzie dalej układała się nasza współpraca, ale jeżeli wszystko pozostanie tak jak teraz to jestem zdecydowana na ponowny zakup.
Muszę jeszcze wspomnieć o jednej ważnej rzeczy- zapach. Ten krem zaskoczył mnie - ma cudowny zapach jaśminu, który uwielbiam! Nie utrzymuje się zbyt długo, ale wystarczająco aby móc się nim trochę pozachwycać :)
Używam go codziennie rano od kilku tygodni i jak na razie nie zauważyłam większego ubytku więc domyślam się, że będzie wydajny. Cena kremu to 50-60zł jeżeli wystarczy na jakieś 3 miesiące albo i dłużej to będę bardzo zadowolona.
Kosmetyki La Roche- Posay można kupić w aptekach stacjonarnych i przez Internet.



poniedziałek, 18 lipca 2016

Vichy Dercos Szampon przeciwłupieżowy


Jakiś czas temu w ramach współpracy z firmą L’Oreal Polska otrzymałam do przetestowania dwa produkty: Szampon przeciwłupieżowy Dercos Vichy i  KremEffaclar mat+ La Roche- Posay.  Sugerując się opisem producenta i opiniami na różnych portalach stwierdziłam, że mogą być mi bardzo pomocne.
Dzisiaj, po przeprowadzonej kuracji szamponem Dercos mogę z czystym sumieniem napisać o nim parę dobrych słów.


Opis producenta:
Zawiera dwusiarczek selenu - silny przeciwłupieżowy składnik aktywny oraz Cohesyl™ - cement międzykomórkowy, który atakuje i eliminuje nawet najbardziej uporczywy łupież.
- Działa na utrzymujący się łupież od pierwszego zastosowania.
- Działa do 6 tygodni po zabiegu.
- Redukuje swędzenie od pierwszego zastosowania.                                                         
Skóra głowy pozostaje w pełni zdrowa: natychmiastowa eliminacja łupieżu i długotrwałe uregulowanie tego problemu.

Dla optymalnych rezultatów Laboratoria Vichy opracowały 3 formuły dostosowane do każdego rodzaju włosów:                                               
- wzbogacony ceramidami szampon do odżywiania suchych włosów,
- lekka silikonowa formuła dla przetłuszczających się, cienkich włosów,
- wzbogacony o witaminę PP szampon do zwalczania wypadania włosów. Nie zawiera parabenu.

Podczas pierwszego zastosowania pozostawić szampon przeciwłupieżowy na 2 minuty i spłukać. W trakcie kolejnych, wmasować szampon we włosy i spłukać - kuracja 4 tygodniowa. Unikać kontaktu z oczami i uszkodzoną skórą. W razie dostania się szamponu do oczu natychmiast przepłukać je wodą.




skład

opis

Na początek muszę wspomnieć z czym dokładnie walczyłam. Nie był to taki klasyczny łupież cały czas widoczny na włosach. Pojawiał się np. zaraz po umyciu włosów, gdy skóra głowy była już sucha wystarczyło lekko ją podrapać i od razu sypał się „śnieg”.
Nie mam potrzeby codziennego mycia włosów, robię to co trzy dni i właśnie w dniu mycia łupież znowu dawał o sobie znać. Miałam już zamiar kupić jakiś zwykły szampon przeciwłupieżowy, ale pojawiła się możliwość wypróbowania czegoś konkretnego więc z chęcią skorzystałam.
Szampon, którego używałam przeznaczony jest do włosów normalnych i przetłuszczających się, ma eliminować łupież i swędzącą skórę głowy.
Butelka ma standardową pojemność 200 ml. Na pierwszy rzut oka wygląda na mniejszą, ale to jest duży plus bo można ją zabrać na wyjazd i nie zajmie wiele miejsca. Zamknięcie „na klik” jest dość solidne, wykonane z twardego plastiku i nie powinno się samo otworzyć.
Szampon ma intensywnie pomarańczowy kolor i gęstą konsystencję. Dobrze się pieni więc nawet na moje długie i gęste włosy nie potrzeba dużej ilości. Zapach jest przyjemny, typowy dla aptecznych kosmetyków i może utrzymywać się na włosach przez jakiś czas, to zależy jakiej odżywki używamy. A właśnie, odżywka była konieczna w przypadku moich włosów. Już podczas mycia szampon sprawiał, że stawały się szorstkie, ale wszystko wracało do normy po kilku minutach z odżywką.
A teraz efekty:  producent obiecuje, że już po pierwszym zastosowaniu szampon eliminuje oznaki łupieżu i tak faktycznie jest. Używam go przez 3 tygodnie, a już za drugim razem po łupieżu nie było śladu. Cała kuracja ma trwać  4 tygodnie.
Na chwilę obecną zostało mi jeszcze 2/3 opakowania, będę raz na jakiś czas używać go profilaktycznie aby zapobiec ewentualnym nawrotom.
Szampon występuje w kilku wersjach- można bez problemu dobrać sobie odpowiedni dla rodzaju włosów: włosy suche, włosy tłuste, wrażliwa skóra głowy

Jak wiadomo kosmetyki firmy Vichy można kupić w aptekach, ceny są różne. Szampon, którego ja używałam można kupić w cenie 30-45zł- na pewno przez Internet będzie taniej :)


  

wtorek, 24 maja 2016

Złuszczająca maska do stóp- GlySkinCare

Maski do stóp w formie skarpetek stały się w ostatnim czasie bardzo popularne. Wiele firm wypuściło produkt tego typu na rynek. Ja już dawno miałam zamiar wypróbować taką maskę, kupiłam ją nawet w Biedronce, ale w końcu użył jej mój mąż bo jego stopy bardziej tego potrzebowały.
Teraz nadarzyła się kolejna okazja. W ramach współpracy z firmą Diagnosis wybrałam sobie do przetestowania właśnie taką maskę:


Opis producenta:
Złuszczająca maska do stóp w formie skarpetek skutecznie usuwa zrogowaciały naskórek pozostawiając stopy gładkie, miękkie i delikatne. Wzbogacona aloesem, ekstraktem z ogórka, miodu, olejem lawendowym, kwasem hialuronowym oraz kwasami owocowymi formuła skutecznie likwiduje zgrubiałą i szorstką skórę stóp oraz poprawia poziom jej nawilżenia.
Korzyści 
  • Likwiduje zgrubiałą i szorstką skórę stóp 
  • Poprawia nawilżenie 
  • Prosta w użyciu
opis
skład

Moja opinia:
Maskę dostajemy dokładnie zapakowaną w foliowe opakowanie i kartonik, na którym znajdziemy wszystkie niezbędne informacje: opis, instrukcję, skład oraz ważne przeciwwskazania do użycia.
Skarpetki są bardzo dobrze nasączone a ich piękny, różany zapach towarzyszy nam podczas całego "zabiegu".
Producent zaleca trzymanie ich przez 60-90 min. Ja zdjęłam je po 1h 15 min. W tym czasie nie odczuwałam żadnego dyskomfortu oprócz efektu grzania, mi akurat nie przeszkadzało, ale nie wszyscy to lubią. Po zdjęciu skarpetek trochę się zdziwiłam bo zszedł mi lakier z paznokci, ale to chyba nic dziwnego, przecież ponad godzinę moczyłam stopy w produkcie złuszczającym.
Przez jakieś 3 dni po zabiegu miałam lekkie uczucie ściągnięcia skóry na stopach, a po 9 dniach zaczęło się złuszczanie.
W tym momencie, czyli 22 dni po zdjęciu skarpetek mam już nową, delikatną skórę na stopach :) Nie wiem jak długo utrzyma się taki efekt, ale wiadomo, że nie można tak tego zostawić i trzeba chociaż raz w tygodniu zrobić jakiś peeling.
Jak widzicie tego typu zabiegi wymagają trochę czasu, więc lepiej wykonywać je gdy jeszcze na dworze jest na tyle zimno, że nie można założyć odkrytych butów.

A teraz coś dla osób mało wrażliwych, pokażę Wam jak wyglądały stopy w trakcie złuszczania:

efekty
efekty
efekty
 
Maskę złuszczającą GlySkinCare możecie kupić TUTAJ w cenie 17zł

Stosowałyście takie maski? Jakie były u Was efekty?




środa, 18 maja 2016

GlySkinCare- Delikatny płyn do mycia twarzy

Jakiś czas temu otrzymałam do przetestowania trzy produkty od firmy Diagnosis. Myślę, że zdążyłam już zapoznać się z nimi na tyle, aby napisać parę słów na ich temat. Zapraszam dalej:

Opis producenta:
Skoncentrowany płyn do mycia twarzy, bez dodatku mydła i alkaliów. Skutecznie usuwa makijaż pozostawiając uczucie komfortu nawilżonej skóry. Zawarty w preparacie kwas glikolowy pomaga przywrócić jej naturalny odczyn pH. Preparat może być stosowany przez osoby mające cerę skłonną do podrażnień.
Wszystkie rodzaje cery.
  • Nie zawiera mydła i alkaliów
  • Naturalne pH
  • Delikatny dla skóry
  • Skutecznie usuwa makijaż
Płyn należy stosować na zwilżoną skórę twarzy. Delikatnie umyć twarz Gentle Cleanser, a następnie spłukać letnią wodą. Unikać kontaktu z oczami.





Moja opinia:
Opakowanie to niewielka, zgrabna butelka z twardego plastiku w kolorze fioletowym. Wszystkie napisy pomimo wielokrotnego zamoczenia pozostały nienaruszone. Zawiera ono pompkę co jest dużym ułatwieniem w przypadku produktów do mycia twarzy. Cały ten design sprawia wrażenie, że mamy do czynienia z kosmetykiem aptecznym z wyższej półki.
Według opisu producenta płyn będzie odpowiedni dla wszystkich rodzajów cery. Jeżeli macie wrażliwą skórę lub skłonną do alergii to powinien sprawdzić się również u Was.
Jest praktycznie bezzapachowy, nie zawiera mydła co można zauważyć podczas użytkowania ponieważ kosmetyk słabo się pieni. Mimo to jedna pompka w zupełności wystarcza aby dokładnie umyć i oczyścić twarz.
Ja używam go rano do zmywania pozostałości z kosmetyków pielęgnacyjnych i dobrze sobie z tym radzi. Ważne jest to, że nie pozostawia uczucia ściągnięcia na twarzy, nie wysusza jej. Producent zaleca aby unikać kontaktu z oczami jednak zaryzykowałam, umyłam nim też oczy i nic złego się nie stało, nie odczułam nawet najmniejszego pieczenia.
Płyn ma pojemność 200 ml i kosztuje 32zł. Patrząc na wydajność jest to dobra cena- używam go codziennie przez dwa miesiące i zostało mi jeszcze 2/3 opakowania.

Ten i inne kosmetyki z serii GlySkinCare możecie kupić TUTAJ