expr:class='"loading" + data:blog.mobileClass'>

wtorek, 27 sierpnia 2013

Rocznicowo

Witam!
Mam nadzieję, że ten post opublikował się w odpowiednim dniu :)
Pewnie w tym momencie spacerujemy gdzieś po górach. Dzisiejszy dzień jest podwójnie ważny ponieważ świętujemy drugą rocznicę ślubu, a ja kończę 25 lat. Mam nadzieję, że będzie to udany dzień :)

Na koniec ślubna fotka:

niedziela, 25 sierpnia 2013

Wakacje :)

Witam!
Co prawda to już praktycznie koniec wakacji dla wielu z Was, ale dla mnie dopiero się zaczynają. Dzisiaj jeszcze wybieramy się na Chmielaki Krasnostawskie, a jutro z rana ruszamy do Zakopanego. Przez ten tydzień pewnie nie będę miała czasu napisać czegoś konkretnego, ale mam już dużo pomysłów na nowe posty, które zrealizuję po powrocie.

Pozdrawiam :)

czwartek, 22 sierpnia 2013

Yankee candle- czyli coś dla domu

Woski Yankee candle są już od dawna bardzo popularne na blogach. Ja również bardzo chciałam je wypróbować, ale stacjonarnie dostęp do nich jest utrudniony. Jednak ostatnio natknęłam się na stoisko z różnymi zapachami, na którym było kilka wosków do wyboru. Postanowiłam wziąć jeden na próbę.
 Zapach, który wybrałam jest niesamowicie słodki. Pachnie jak prawdziwe waniliowe ciasteczko, aż chce się zjeść :) Wystarczy kawałeczek wosku aby cały pokój wypełnił się intensywną wonią wanilli.

 Jestem pewna, że kupię kolejne zapachy tylko muszę poszukać sklepu internetowego z dobrymi cenami ponieważ za swój wosk zapłaciłam 9.50zł- według mnie trochę wygórowana cena

Kupujecie te woski? Możecie mi polecić jakiś sklep internetowy?

środa, 21 sierpnia 2013

Maskara Astor BIG & BEAUTIFUL BOOM! Curved

Maskara czy masakra? Chyba raczej to drugie słowo będzie lepszym określeniem dla tego produktu. Od kiedy udało mi się go wygrać nie mogłam się doczekać kiedy wypróbuję ten tusz na moich rzęsach. W końcu nadszedł długo wyczekiwany dzień i co? Niestety porażka... tyle mogę powiedzieć słowem wstępu.
Na początku przedstawię Wam bohatera dzisiejszego posta:

Opis producenta:
Nowa Maskara Big & Beautiful Boom! Curved daje efekt do 10x grubszych i super podkręconych rzęs w mgnieniu oka. Największa szczoteczka Astor w połączeniu z  innowacyjną, intensywnie pogrubiającą formułą, powodują, że rzęsy stają się jeszcze grubsze, podkręcone i bardziej wyraziste niż kiedykolwiek.

Moja opinia:
Może zacznę od opakowania bo to jej największy plus. Jest na prawdę eleganckie, złote z koralowymi napisami, od samego początku bardzo mi się podobało. Często wyciągałam tusz z szuflady aby na niego popatrzeć i schować z powrotem :)  Na tym niestety skończę pochwały. Gdy wyjęłam szczoteczkę z opakowania lekko się przeraziłam. To największa szczoteczka jaką widziałam! Żeby tego było mało włosie ma bardzo długie przez co nabiera zdecydowanie za dużo tuszu. Moje pierwsze próby użycia były totalną porażką, oprócz rzęs miałam wymazane powieki, tusz od razu się odbijał, a gdy chciałam szybko zmazać wacikiem to nie chciał się zetrzeć! Dziwna sprawa, zwłaszcza, że tusz nawet po bardzo krótkim kontakcie z wodą rozpływał się. Po około 1,5 tygodnia postanowiłam zamienić szczoteczki z moim starym tuszem Astor- różowym Play it big i komfort użytkowania trochę się poprawił. Konsystencja tuszu jest dość rzadka, rzęsy zawsze muszą mi się posklejać. Producent obiecuje super podkręcenie a okazało się, że skręt wykonany zalotką zmniejsza się o połowę- u mnie to zdecydowany minus. Od tuszu oczekuję przede wszystkim podkręcenia zwłaszcza, gdy jest to jego główna cecha.
Podsumowując według mnie tusz nie jest wart swojej ceny-znacznie przereklamowany, znam wiele innych dużo tańszych propozycji.
Tak wygląda szczoteczka wytarta z tuszu:
 Porównanie ze zwykłą Play it big- wtedy myślałam, że to ona jest duża
Czas na efekty na oku:
Tylko zalotka
Jedna warstwa
Dwie warstwy
Dwie warstwy
Pojemność: 12ml
Cena: 30zł

Na zakończenie chciałabym jeszcze trochę sprostować swoją opinię o zwykłym Astor Play it big, którą pisałam TUTAJ. Na początku tusz mnie nie zachwycił przez osypywanie się, później okazało się, że jego konsystencja znacznie się poprawiła, przestał się osypywać i stał się moim ulubieńcem, aż żałowałam, że się skończył. -Jak widać nie tylko kobieta, ale i maskara zmienną jest :)

poniedziałek, 19 sierpnia 2013

Lakier Safari- neonowy róż

Witam!
Lato już niestety dobiega końca, a mnie właśnie naleciało na noszenie neonów na paznokciach. Jak już wiecie lakiery Safari można kupić za około 3 zł, a jakościowo wcale nie są takie złe. W swojej kolekcji mam już 7 różnych kolorów. Zdecydowanie wolę kupić 3 różne kolory niż jeden za 10 zł. Jest to fajna opcja zwłaszcza gdy mamy jeszcze pod ręką rozcieńczacz do lakierów. Ja póki co takiego nie mam, ale na pewno kupię jak gdzieś trafię. Orientujecie się jaka firma ma je w swojej ofercie?

A tak wygląda mój dzisiejszy lakier:




Na zdjęciach mam dwie warstwy i pod spodem jedną białą. Widać już ścierające się końcówki, ale wiecie jak to jest, obowiązki domowe robią swoje :)

Macie takie neonki w swojej kolekcji?

I jeszcze muszę się pochwalić wygraną w konkursie u Ani, która wreszcie do mnie dotarła:

 

sobota, 17 sierpnia 2013

Mini rozdanie lakierów Safari



Witam!
Już od dawna planowałam zrobić rozdanie, ale coś ciężko mi idą przygotowania. Dlatego postanowiłam obdarować w między czasie jedną z Was dwoma lakierami Safari w letnich kolorach. Wiem, że nie każda ma do nich dobry dostęp więc podczas ostatnich zakupów wzięłam dodatkowe sztuki. 

REGULAMIN
1. Organizatorem i fundatorem nagród jestem ja- Monika B właścicielka tego bloga.
2. Nagrody nie podlegają wymianie na inne ani na gotówkę. 
3. Rozdanie rozpoczyna się z chwilą opublikowania posta od 17.08.2013 do 7.09.2013 do godz. 23:59
4. Zwycięzca zostanie wyłoniony poprzez losowanie, które odbędzie się w ciągu 5 dni od zakończenia rozdania.
5. Wylosowana osoba zostanie poinformowana mailowo o wygranej.
6. Warunkiem koniecznym jest bycie PUBLICZNYM obserwatorem mojego bloga  http://wodcieniachfioletu.blogspot.com/
7. Dodatkowy los można zdobyć poprzez zamieszczenie podlinkowanego zdjęcia w pasku bocznym na swoim blogu.
8. Nagroda zostanie wysłana najpóźniej tydzień po otrzymaniu danych zwycięzcy.
9. Przesyłka zostanie wysłana Pocztą Polską. Koszt pokrywam ja.
10. Nie wysyłam przesyłek za granicę.
11. Dane adresowe zostaną wykorzystane tylko i wyłącznie do przesłania przesyłki. Nie będę ich dalej rozpowszechniać. 
12. Przystąpienie do rozdania jest jednoznaczne z akceptacją regulaminu. 
13. Rozdanie nie podlega przepisom Ustawy z dnia 29 lipca 1992 roku o grach i zakładach wzajemnych (Dz. U. z 2004 roku Nr 4, poz. 27 z późn. zm.)


Wzór zgłoszenia:
Obserwuję jako:
Baner na pasku bocznym: Nie/Tak (link do bloga)
Adres e-mail:

Życzę powodzenia!

środa, 14 sierpnia 2013

Tangle Teezer- recenzja

Witam!
Kiedy pokazałam Wam moje ostatnie zakupy kosmetyczne największe zainteresowanie wzbudziła kultowa szczotka do włosów. Bardzo długo myślałam nad jej zakupem, ale do tej pory ceny na allegro były w granicach 50 zł, wydało mi się to trochę za dużo jak na kawałek plastiku. Gdy na FB zobaczyłam, że jej cena spadła już się nie zastanawiałam. Testuję ją od trzech tygodni i mogę napisać jak się u mnie sprawuje.

Od producenta:
Rewolucja w pielęgnacji włosów
Takiej szczotki jeszcze nie było! Dzięki zastosowaniu innowacyjnego kształtu ząbków ze specjalnego elastycznego tworzywa, szczotka działa niewiarygodnie delikatnie i skutecznie.
Szczotka Tangle Teezer dostosowuje się do włosów, nie ciągnie splątanych kosmyków, czesze delikatnie i cicho zapewniając gładkie i lśniące włosy w mgnieniu oka. Codzienne szczotkowanie włosów szczotką Tangle Teezer wpływa na zwiększenie ich połysku!

Moja szczotka oczywiście musiała być w kolorze fioletowym :)






Moja opinia:
Pierwszą rzeczą na jaką zwróciłam uwagę po wyjęciu z opakowania były jej ząbki. Byłam przekonana, że są one takie plastikowe i twarde. Okazało się, że są miękkie, wykonane z silikonu lub podobnego materiału. Szczotka jest bardzo dobrze wyprofilowana, dopasowuje się idealnie do kształtu głowy i dłoni, dzięki czemu z łatwością dokładnie czesze gęste włosy. Mi się jeszcze nie zdarzyło aby podczas czesania wypadła mi z dłoni co często się zdarzało w przypadku innych szczotek.
Ja staram się nie czesać włosów po myciu, czekam aż będą prawie suche i mimo splątanych kosmyków nie mam problemów z ich rozczesaniem. Nareszcie podczas czesania nie mam tego uczucia, że moje włosy są szarpane. Od kiedy jej używam nie mam problemu z elektryzowaniem się włosów- duży plus. Do tej pory czynność jaką jest czesanie włosów nie była dla mnie przyjemna, denerwowało mnie gdy moja poprzednia szczotka utykała gdzieś w połowie włosów, wyrywając kilka z nich przy okazji. Szczotkę można łatwo utrzymać w czystości myjąc pod bieżącą wodą z dodatkiem np. szamponu do włosów.

Cena: 34.99zł
Dostępność: widziałam ją w wielu sklepach internetowych, ja kupiłam TUTAJ

Mam nadzieję, że moja recenzja pomoże Wam w podjęciu decyzji o zakupie. Ja już planuję kupić wersję do torebki :)

wtorek, 13 sierpnia 2013

Virtual Juicy Explosion- błyszczyk do ust

Witam!
Przez ostatni czas dość często używam tego błyszczyka i przypomniałam sobie, że nie napisałam o nim żadnej recenzji. Błyszczyk dostałam na pierwszym spotkaniu blogerek w Lublinie- czyli prawie rok temu. Mi trafił się kolor nr 30 Cherry cherry lady.



Opis producenta:
Najnowsza kolekcja błyszczyków Virtual Juicy Explosion urzeka soczystością koloru i kusząco słodkim zapachem. Juicy Explosion to zestaw 9 propozycji w tonacji różu i beżu. Eksplodują świeżością najlepszych smaków lata Soczystego Arbuza,  Słodkiej Brzoskwini, Aromatycznej Wisienki oraz Dzikiej Maliny.
Nawilżający, kremowy błyszczyk Virtual Juicy Explosion jest idealny dla suchych i spierzchniętych ust. Nadaje ustom lśniący połysk oraz delikatny kolor. Doskonałe połączenie pigmentów z subtelną perłą sprawia, że usta nabierają pełnego kształtu i blasku. Błyszczyk Juicy Explosion pozostawia usta przyjemnie gładkie i miękkie. Lekka konsystencja nie skleja ust. Błyszczyk posiada świeży, owocowy zapach Tutti Frutti.
Bezparabenowa formuła została wzbogacona w kompleks witamin A, E, F oraz olej makadamia o silnym działaniu regenerującym, odżywczym oraz nawilżającym. Zapobiega pękaniu i pierzchnięciu delikatnej skóry – usta są zadbane i piękne!

Moja opinia:
Według mnie ten błyszczyk powinien nazywać się pomadką w płynie. Ma bardzo gęstą konsystencję charakterystyczną właśnie dla płynnych pomadek. Aplikator jest bardzo wygodny, dobrze się nim rozprowadza produkt na ustach. Po nałożeniu odczuwamy nawilżenie, usta nabierają lustrzanego blasku. Bardzo mi się podoba ten efekt. Błyszczyk na ustach wytrzymuje około 2 godzin, więcej nie dałam rady sprawdzić bo później zawsze coś jadłam lub piłam. Niestety jak to bywa w przypadku błyszczyków trochę skleja usta i niestety lepią się do nich włosy- to jedyne minusy jakie znalazłam.

Efekt na ustach:




Cena: około 12zł
Pojemność: 9ml

Jak Wam się podoba? Znacie ten błyszczyk?
 

sobota, 10 sierpnia 2013

Lakier Essie- 211A To buy or not to buy

Kupić czy nie kupić?- Właśnie takie pytanie zadawałam sobie niedawno patrząc na ten lakier. Bardzo byłam ciekawa tej firmy- tak chwalonej w blogosferze i podczas ostatnich zakupów na ekobieca.pl wrzuciłam go do koszyka.

Lakier ma piękny liliowy kolor i dużo niebiesko-różowych drobinek, starałam się je uchwycić i częściowo mi się to udało:


Niestety moja opinia o nim nie będzie zbyt pochlebna. Lakier ma szeroki, wygodny pędzelek, dobrze się nim maluje, ale może to wina tego koloru bo za każdym razem wychodzą mi smugi i konieczna jest druga warstwa aby je zakryć. Na zdjęciach widać dwie warstwy a końcówki nadal lekko prześwitują. Plusem jest szybkie wysychanie nawet przy tych dwóch warstwach. Nie wiem co jest tego powodem ale lakier bąbelkuje, nie jest to mocno widoczne, ale sama świadomość tego mnie denerwuje :/ Na koniec pozostawiłam sobie trwałość- 3 dni to nie jest rewelacja,spodziewałam się jednak czegoś więcej. Czytałam, że wytrzymuje nawet tydzień bez żadnych baz, a ja tylko wykonywałam normalne, codzienne obowiązki...
Może akurat mi się trafił jakiś bubel? Nie wiem i nie będę tego sprawdzać bo szkoda mi wydać 15zł za jeden lakier gdy w tej cenie mogę mieć 2 podobnej jakości.

Pojemność: 13,5ml
Cena: 14.99zł
Do kupienia: ja go kupiłam tutaj

Chętnie poznam Waszą opinię o tych lakierach.

czwartek, 8 sierpnia 2013

Fennel - Masło do ciała ogórek i melon

Witam!
Jakoś tak ostatnio się ułożyło, że do pielęgnacji ciała używam maseł zamiast balsamów. W lecie gdy jest tak ciepło jak teraz dają mojej skórze odpowiednie nawilżenie. Dzisiaj napiszę o maśle, które leżało w mojej szafce już kilka miesięcy. Dostałam je na pierwszym spotkaniu blogerek w Lublinie. Jakoś tak się nie złożyło aby otworzyć je wcześniej.
Opis producenta:
Fennel Masło do ciała Ogórek i Melon to zmysłowo pachnący i bogaty w składniki mineralne balsam do ciała. Dzięki swoim naturalnym leczniczym właściwościom i neutralnemu PH ogórek łagodzi podrażnienia i zmiękcza skórę, nawilża ją, tonizuje i odświeża. Połączony z egzotycznym zapachem melona i masłem shea przynosi natychmiastową ulgę suchej i zmęczonej skórze oraz pozostawia przyjemny zapach świeżości.
Stosowanie:
Wcierać w skórę po kąpieli lub prysznicu delikatnie masując. Dzięki dużej zawartości składników mineralnych masło do ciała ma wyjątkowo gęstą konsystencję więc może się wchłaniać dłużej niż tradycyjny balsam.

 Moja opinia:
 Masło mieści się w zwykłym,nie wyróżniającym się, plastikowym słoiku. Dodatkowo pod nakrętką jest zabezpieczone folią dzięki czemu mamy pewność, że nikt przed nami go nie dotykał. W środku znajdziemy produkt w przyjemnym dla oka zielonym kolorze :) Ma bardzo gęstą konsystencję przez co wchłania się trochę dłużej niż inne masła, ale to akurat nie jest problem. Pozostawia skórę dobrze nawilżoną bez uczucia lepkości. Ja nie mam mocno przesuszonej skóry i na moje potrzeby w zupełności wystarcza, nie wiem jak się spisze u osób z bardziej suchą skórą. Zapach jest bardzo świeży i utrzymuje się jeszcze przez jakiś czas.
Niestety nie widziałam stacjonarnie produktów tej firmy, ale i tak mam zamiar wypróbować inne rodzaje. Kuszą mnie ich nazwy: Lody truskawkowe, Kremowe ciastko z kokosem, Ciasteczka z czekoladą- brzmi pysznie prawda? :)
Cena: ok. 26 zł
Pojemność: 200 g
Do kupienia: TUTAJ

Znacie produkty tej firmy?


środa, 7 sierpnia 2013

Fioletowe ombre

Dzisiaj tak na szybko postanowiłam odświeżyć swój manicure i zrobiłam ombre w moich ulubionych kolorach- fioletach. Niby nic szczególnego, ale kolorki bardzo mi się podobają i ciągle na nie spoglądam :)
Tak się prezentuje całość:




Sensique 149, MIYO Lilac Bouquet nr 41
A na koniec chciałam pochwalić się kolejnym udanym zakupem: komódka z trzema szufladkami z Biedronki za 16.99zł. Mam już taką jedną z Leroy Melin i chciałam kupić kolejną, ale cena 28zł odstraszała mnie. Czekanie opłaciło się :)
Tak wyglądają obie komódki zapełnione kolorówką. Trochę różnią się kolorami, ale mi to nie przeszkadza bo i tak są schowane w szafce.
Może Was to zdziwić lub nie, ale tu mieści się cała moja kolorówka- jak widać nie ma tego dużo :)