Pogoda nam dzisiaj wyjątkowo dopisała. Z racji tego, że miałam wolne postanowiliśmy z mężem wybrać się nad jezioro. Już dawno marzyłam o tym aby się trochę poopalać, ale nie było okazji. Posiadając złe doświadczenia z poprzednich lat zabrałam ze sobą krem do opalania z wyższym filtrem i bardzo dobrze zrobiłam. Dzisiejsza pogoda była trochę zdradliwa. Niebo było bezchmurne a do tego wiatr, który powodował, że nie czuć w jakim stopniu jest opalone ciało. Wystarczyło tylko pilnować się aby być cały czas nasmarowanym kremem. Rezultat jest taki, że się z mężem nie spiekliśmy i możemy spać spokojnie :)
Po dłuższym wstępie czas na powrót do tematu posta. Zaprezentuję dzisiaj letni wzorek na paznokcie. Panterka jest dość popularna, a ja do tej pory nie mogłam się zebrać aby spróbować wykonać takie zdobienie. Pierwszy raz malowałam coś takiego dlatego proszę o wyrozumiałość :)
Widzę parę niedociągnięć, które trzeba by było poprawić, ale myślę, że jak na pierwszy raz nie jest tak źle. Z chęcią będę dalej ćwiczyć.
A jak Wam się podoba?
niedziela, 27 lipca 2014
czwartek, 24 lipca 2014
Efekty farbowania henną i kremem koloryzującym
Jak już wspominałam na początku czerwca postanowiłam pomalować włosy henną Khadi. Nie było to proste zadanie, ale dałam sobie radę. Najbardziej uciążliwe było siedzenie około 4 godzin z mazidłem o zapachu mokrego siana na włosach :) Bardzo liczyłam na efekty, których niestety nie uzyskałam. Zależało mi na przyciemnieniu włosów, pozbycie się rudych refleksów i siwych włosów. Henna najlepiej poradziła sobie z tym ostatnim. Niestety po około 4-5 myciach zaczęły ponownie wyłazić siwe włosy. Jednak henna nie jest dla mnie, musiałam zdecydować się na bardziej radykalne metody.
Ale najpierw pokażę efekty hennowania:
Jak widać na zdjęciach różnica w kolorach jest mała. Ostatnie zdjęcie jest trochę gorszej jakości, ale widać, że włosy po hennie są bardziej gładkie i błyszczące. Niestety oczekiwałam trochę więcej, że skoro wybrałam ciemny brąz to włosy będą dużo ciemniejsze. Dlatego po miesiącu zdecydowałam się na farbowanie chemiczne. Nie chciałam typowej trwałej farby bo ostatnia z Joanny bardzo osłabiła mi włosy. Wybrałam Casting Creme Gloss z Loreal nr 300 ciemny brąz- jest to krem koloryzujący utrzymujący się do 28 myć.
Tutaj już efekt jest bardzo widoczny. Brąz wyszedł taki jak chciałam a jaśniejsze końce mienią się lekko na kolor ciemnej wiśni. Wszystkie siwe włosy zostały zakryte. Obecnie jestem już po 4 myciach i jak na razie farba dobrze się trzyma. Woda po myciu jest prawie bezbarwna. Włosy są miękkie i wyglądają dobrze. Na razie jestem bardzo zadowolona, jedynie trochę obawiam się widocznych odrostów. Postaram się pokazać efekt końcowy tzn. po 28 myciach bo sama jestem ciekawa jak to będzie wyglądało, także ciąg dalszy nastąpi :)
Ale najpierw pokażę efekty hennowania:
![]() |
| Opakowanie henny |
| Przed farbowaniem |
| Po farbowaniu |
| Po farbowaniu |
wtorek, 22 lipca 2014
Koniec urlopu...
Witajcie!
Niestety wszystko co dobre szybko się kończy. Mój 9-dniowy urlop również dobiegł końca. Z Zakopanego wróciliśmy w Niedzielę wieczorem, a w poniedziałek musiałam już iść do pracy dlatego dopiero dzisiaj udało mi się wrócić na bloga. Mam sporo do nadrobienia, nie tylko nowe posty, ale i Wasze blogi :) powoli wszystko ogarnę. A dzisiaj zapraszam na krótką relację z naszego wyjazdu:
Niestety wszystko co dobre szybko się kończy. Mój 9-dniowy urlop również dobiegł końca. Z Zakopanego wróciliśmy w Niedzielę wieczorem, a w poniedziałek musiałam już iść do pracy dlatego dopiero dzisiaj udało mi się wrócić na bloga. Mam sporo do nadrobienia, nie tylko nowe posty, ale i Wasze blogi :) powoli wszystko ogarnę. A dzisiaj zapraszam na krótką relację z naszego wyjazdu:
sobota, 12 lipca 2014
Zielony neon od Lemaxa
Pomalowałam dzisiaj włosy farbą, którą pokazywałam w poprzednim poście i jestem bardzo zadowolona z efektu. Zdjęć jeszcze nie zrobiłam, mam nadzieję, że pogoda się poprawi to jutro poproszę męża o fotkę :)
A dzisiaj pochwalę się ślicznym, neonowym Lemaxem. Idąc pewnego dnia do pracy za szybą w kiosku zobaczyłam coś co mocno rzuciło mi się w oczy. Podchodzę bliżej i widzę kolekcję neonowych lakierów, musiałam kupić chociaż jeden na wypróbowanie. Wzięłam zielony bo takiego odcienia jeszcze nie miałam.
Lakier na pewno jest Wam już dobrze znany, na blogach są sławne:
Nałożyłam dwie cienkie warstwy lakieru. Na zdjęciach widać jakby potrzebna była trzecia, ale to tylko takie wrażenie. Na żywo prześwity nie rzucają się w oczy. Lakier mnie zachwycił, nie tylko kolorem, ale i właściwościami. Ma świetną konsystencję, wygodny pędzelek i łatwo się go nakłada. Dwie warstwy bardzo szybko wysychają. Często mam problemy z odgnieceniami z pościeli bo maluję paznokcie na wieczór, na tym lakierze nie są tak widoczne. Jego trwałość to 3-4 dni u mnie to standard. Wad w nim nie znalazłam, oprócz zapachu, który czuć jeszcze przez kilka godzin po pomalowaniu. Trochę gorzej jest z dostępnością, trzeba szukać w kioskach, chińskich sklepach itp. Za to cena około 3zł jest super!
Znacie te lakiery?
A dzisiaj pochwalę się ślicznym, neonowym Lemaxem. Idąc pewnego dnia do pracy za szybą w kiosku zobaczyłam coś co mocno rzuciło mi się w oczy. Podchodzę bliżej i widzę kolekcję neonowych lakierów, musiałam kupić chociaż jeden na wypróbowanie. Wzięłam zielony bo takiego odcienia jeszcze nie miałam.
Lakier na pewno jest Wam już dobrze znany, na blogach są sławne:
Nałożyłam dwie cienkie warstwy lakieru. Na zdjęciach widać jakby potrzebna była trzecia, ale to tylko takie wrażenie. Na żywo prześwity nie rzucają się w oczy. Lakier mnie zachwycił, nie tylko kolorem, ale i właściwościami. Ma świetną konsystencję, wygodny pędzelek i łatwo się go nakłada. Dwie warstwy bardzo szybko wysychają. Często mam problemy z odgnieceniami z pościeli bo maluję paznokcie na wieczór, na tym lakierze nie są tak widoczne. Jego trwałość to 3-4 dni u mnie to standard. Wad w nim nie znalazłam, oprócz zapachu, który czuć jeszcze przez kilka godzin po pomalowaniu. Trochę gorzej jest z dostępnością, trzeba szukać w kioskach, chińskich sklepach itp. Za to cena około 3zł jest super!
Znacie te lakiery?
Na koniec chciałabym jeszcze serdecznie podziękować Wam za odwiedzanie mojego bloga i komentowanie- to dla mnie najlepsza motywacja aby pisać dalej :)
Dzisiaj świętujemy jego 2 urodziny:)
środa, 9 lipca 2014
Moje nowości- zakupy, przesyłki
Witajcie!
Na blogu niestety pojawił się chwilowy zastój. Powodem tego są moje godziny pracy w tym tygodniu 9-19, które pozbawiły mnie wolnego czasu. Na szczęście został tylko czwartek i piątek a w sobotę zaczynam urlop :)
Dzisiaj chciałam pokazać Wam parę nowości, które ostatnio do mnie trafiły:
Na blogu niestety pojawił się chwilowy zastój. Powodem tego są moje godziny pracy w tym tygodniu 9-19, które pozbawiły mnie wolnego czasu. Na szczęście został tylko czwartek i piątek a w sobotę zaczynam urlop :)
Dzisiaj chciałam pokazać Wam parę nowości, które ostatnio do mnie trafiły:
Paczka ambasadorki marki Le petit Marseillais od rekomenduj.to, była tak pięknie zapakowana, że aż szkoda otwierać :)
Zamówienie z Allegro a dokładniej od sklepu Nefryt. Już dawno chciałam sobie kupić takie małe kolczyki, a jak zobaczyłam ceny to wzięłam od razu więcej :)
12 par w cenie 7.99zł
6 par- 5.49zł
bransoletka- 2.99zł
wysyłka- 5zł
W Biedronce również byłam, wyboru już niestety nie było, ale Batiste o tym zapachu jeszcze nie miałam więc wzięłam dwa na zapas (10.99zł)
Przesyłkę od Hairstore już raz pokazywałam, ale co tam, może być jeszcze raz. Kosmetyki są już w fazie testów
Farbowania ciąg dalszy... Henna zmyła się z moich włosów w bardzo szybkim tempie,nie udało mi się zakryć rudych refleksów a w dodatku nie było widać różnicy w kolorze przed i po. Teraz postawiłam na krem koloryzujący, akurat był w promocji w Rossmanie 16.99zł/szt. Mam nadzieję, że nie wyjdą mi zielone włosy- podobno po hennie istnieje takie ryzyko :D
I to tyle na dzisiaj. Znacie któreś z moich nowości?
piątek, 4 lipca 2014
Baza pod cienie Lumene
Baza pod cienie to u mnie podstawa makijażu, nie widzę sensu nakładania cieni bez niej. Znawcą w tej dziedzinie nie jestem bo to dopiero mój trzeci produkt tego typu, ale same na pewno dobrze wiecie, że to bardzo wydajny kosmetyk.
Pierwszą jakiej używałam była I love stage z Essence, drugą ArtDeco a teraz jest to Lumene. Mimo, że ArtDeco bardzo polubiłam to byłam ciekawa innych o których czytałam pochlebne recenzje.
Tak jak się spodziewałam ja też napiszę dzisiaj same pozytywne rzeczy...
Baza znajduje się w małej tubce z wygodnym dzióbkiem, według mnie to duży plus, pozwala nam na higieniczne wydobycie odpowiedniej ilości produktu. Dodatkowo zapakowano ją w kartonik, na którym niestety nie znajdziemy napisów w języku polskim. Na szczęście nie są nam one koniecznie potrzebne- wiadomo do czego służy baza i jak ją stosować. Trzeba jednak uważać z nakładaniem, ja początkowo nakładałam jej za dużo i zbierała mi się w załamaniu powieki. Po kilku aplikacjach doszłam do wprawy. Na jedną powiekę wystarczy kropeczka wielkości jednego milimetra.
Baza ma cielisty kolor i jest bardzo gęsta. Po rozprowadzeniu na skórze staje się niewidoczna i dobrze matowi skórę. Działa tak jak oczekiwałam: podbija kolor i utrzymuje cienie na powiece przez cały dzień.
Pojemność opakowania to 7 ml, ja jej używam codziennie od lutego i nie czuję, aby w tubce coś ubyło. No właśnie, ciężko jest zobaczyć ile produktu nam zostało, ale da się wyczuć :)
Bazę udało mi się kupić w promocji za 11.60zł w drogerii ekobieca.pl, poza promocją trzeba zapłacić za nią ponad dwa razy tyle, ale ze względu na wydajność i tak się opłaca.
Pojemność: 7ml
Cena: około 25-30zł
Dostępność: niesieciowe drogerie, drogerie internetowe
Znacie bazę Lumene? Jaka jest wasza ulubiona baza pod cienie?
Pierwszą jakiej używałam była I love stage z Essence, drugą ArtDeco a teraz jest to Lumene. Mimo, że ArtDeco bardzo polubiłam to byłam ciekawa innych o których czytałam pochlebne recenzje.
Tak jak się spodziewałam ja też napiszę dzisiaj same pozytywne rzeczy...
Baza znajduje się w małej tubce z wygodnym dzióbkiem, według mnie to duży plus, pozwala nam na higieniczne wydobycie odpowiedniej ilości produktu. Dodatkowo zapakowano ją w kartonik, na którym niestety nie znajdziemy napisów w języku polskim. Na szczęście nie są nam one koniecznie potrzebne- wiadomo do czego służy baza i jak ją stosować. Trzeba jednak uważać z nakładaniem, ja początkowo nakładałam jej za dużo i zbierała mi się w załamaniu powieki. Po kilku aplikacjach doszłam do wprawy. Na jedną powiekę wystarczy kropeczka wielkości jednego milimetra.
Baza ma cielisty kolor i jest bardzo gęsta. Po rozprowadzeniu na skórze staje się niewidoczna i dobrze matowi skórę. Działa tak jak oczekiwałam: podbija kolor i utrzymuje cienie na powiece przez cały dzień.
Pojemność opakowania to 7 ml, ja jej używam codziennie od lutego i nie czuję, aby w tubce coś ubyło. No właśnie, ciężko jest zobaczyć ile produktu nam zostało, ale da się wyczuć :)
Bazę udało mi się kupić w promocji za 11.60zł w drogerii ekobieca.pl, poza promocją trzeba zapłacić za nią ponad dwa razy tyle, ale ze względu na wydajność i tak się opłaca.
Cena: około 25-30zł
Dostępność: niesieciowe drogerie, drogerie internetowe
Znacie bazę Lumene? Jaka jest wasza ulubiona baza pod cienie?
wtorek, 1 lipca 2014
Pędzel do pudru La Rosa
Moja kolekcja pędzli nie jest duża, ale zawiera już wszystkie pędzle niezbędne do wykonania pełnego makijażu. W kwietniu dołączył do niej nowy pędzel do pudru. Początkowo planowałam kupić Hakuro H55, który kosztuje około 40zł, ale ostatecznie wybrałam tańszy, ale wcale nie gorszy pędzel z La Rosa.
Do zakupu tego pędzla przekonał mnie dodatkowo rabat, który otrzymałam i zamiast 34zł zapłaciłam około 28zł już z przesyłką. Nie mam możliwości porównania go do Hakuro H55, ale mam model H26 do różu i włosie mają tak samo miękkie. Pędzel jest bardzo gęsty, po praniu nie odkształca się, nie zauważyłam też aby wypadł chociaż jeden włos podczas użytkowania. Bardzo wygodnie nakłada się nim zarówno puder sypki jak i w kamieniu. Jak widać napisy są na swoim miejscu i wygląda na to, że jeszcze przez jakiś czas tam pozostaną :)

Poniżej porównałam go z innym modelem tej firmy przeznaczonym również do pudru, ale mniejszym i bardziej płaskim. Ten kosztuje 22zł, można go kupić tutaj

Na koniec chciałam jeszcze pokazać produkty jakie dostałam w ramach współpracy ze sklepem hairstore.pl
Znacie te pędzle? A może macie inne godne polecenia?
Do zakupu tego pędzla przekonał mnie dodatkowo rabat, który otrzymałam i zamiast 34zł zapłaciłam około 28zł już z przesyłką. Nie mam możliwości porównania go do Hakuro H55, ale mam model H26 do różu i włosie mają tak samo miękkie. Pędzel jest bardzo gęsty, po praniu nie odkształca się, nie zauważyłam też aby wypadł chociaż jeden włos podczas użytkowania. Bardzo wygodnie nakłada się nim zarówno puder sypki jak i w kamieniu. Jak widać napisy są na swoim miejscu i wygląda na to, że jeszcze przez jakiś czas tam pozostaną :)
Wymiary pędzla:
Długość rączki – 13,3cm
Długość włosia – 4,6cm
Długość włosia – 4,6cm
Cena: 34zł, można go kupić tutaj
Poniżej porównałam go z innym modelem tej firmy przeznaczonym również do pudru, ale mniejszym i bardziej płaskim. Ten kosztuje 22zł, można go kupić tutaj
Na koniec chciałam jeszcze pokazać produkty jakie dostałam w ramach współpracy ze sklepem hairstore.pl
Subskrybuj:
Posty (Atom)
