Jakiś czas temu wstąpiłam do Natury z zamiarem kupna farby do włosów. Jak już wiecie z poprzedniego posta udało mi się ją kupić a nawet użyć :) Będąc w drogerii oczywiście musiałam się tradycyjnie przejść obok szaf z kolorówką, może akurat jakaś ciekawa promocja się trafi :) No i trafiła się. Już długo nosiłam się z zamiarem kupna Lip tinta i w końcu się udało. Znalazłam jeden ostatni kolor, który akurat był przeceniony. Długo się nie zastanawiałam, cena 5,99zł skutecznie mnie zachęciła mimo,że kolor nie do końca mi odpowiadał.
Bell, Lip tint nr 6-trwale barwiący błyszczyk do ust
Jak widać tint ma formę błyszczyka, różni się tylko tym,że szybko wysycha na ustach po nałożeniu dzięki czemu na wietrze włosy nie kleją nam się do ust. Daje matowy efekt co mi osobiście się podoba. Tutaj podczas nakładania wymagana jest precyzja ponieważ nawet najmniejszy błąd jest widoczny, ewentualne poprawki możemy wykonać za pomocą patyczka kosmetycznego zamoczonego w płynie do demakijażu. Dobrze jest wykonać peeling ust, wtedy nie podkreśli nam suchych skórek. Czytałam, że może wysuszać usta jednak u siebie tego nie zauważyłam.
Trwałość jest tutaj największym plusem. Od razu po zakupie zaczęłam go testować. Lip tint przetrwał zjedzenie kanapki i wypicie herbaty- całkiem dobrze :) Będzie dobrą opcją na imprezy. Gdy zaczyna się ścierać jest to dość widoczne przez ten intensywny kolor, ale można szybko zrobić poprawkę i dalej cieszyć się pięknymi ustami.
Pojemność: 5,5g
Cena: ok 11zł bez promocji
Poniższe zdjęcia pokazują moją pierwszą próbę nałożenia błyszczyka-za drobne niedociągnięcia przepraszam :)
A tak się komponuje z całością- (tutaj jeszcze miałam poprzedni kolor włosów)
Jestem zachwycona tym produktem i mam zamiar dokupić jeszcze dwa inne kolory :)