expr:class='"loading" + data:blog.mobileClass'>

poniedziałek, 13 czerwca 2016

Bibułki matujące Novaclear

Bibułki matujące to jedna z rzeczy, która zawsze znajduje się w mojej torebce. Pomimo tego, że używam kremu, podkładu i pudru matującego to mój makijaż po około siedmiu godzinach nie jest już taki świeży. Głównie na czole zaczynam się lekko świecić,a nałożenie kolejnej warstwy pudru nie jest dobrym rozwiązaniem w tej sytuacji. Przychodzą mi wtedy z pomocą bibułki matujące. Te o których dzisiaj napiszę otrzymałam do przetestowania od firmy Diagnosis:





Bibułki zapakowane są w kartonik z wygodnym otwarciem i "dozownikiem". Nie ma problemu z tym aby wyjąć tylko jedną sztukę, która spokojnie wystarcza mi do zmatowienia całej twarzy. Są trwałe, wykonane z dobrej jakości papieru, nie rozrywają się podczas użytkowania.
Dobrze radzą sobie z zebraniem sebum, nie zbierając przy tym podkładu. Po użyciu bibułki można jeszcze lekko przypudrować twarz, jednak ja nie widzę takiej potrzeby.
Tego typu gadżet warto mieć zawsze w torebce jednak najbardziej przydają się w cieplejsze dni i na różnego rodzaju imprezach bo wtedy problem ze świeceniem pojawia się znacznie szybciej.

Możecie je kupić TUTAJ w cenie 11.90zł/ 50szt.

A jak jest w Waszym przypadku? Używacie bibułek matujących?





 

wtorek, 7 czerwca 2016

Makijaż okolicznościowy

Bardzo rzadko pokazuję na blogu makijaże na różne okazje, muszę w końcu ten błąd naprawić.
W miniony weekend miałam okazję bawić się na weselu więc musiałam zrobić sobie odpowiednie makijaże. Niestety w sobotę nie miałam za bardzo czasu aby zrobić zdjęcia, ale nic straconego- jeszcze dam radę go kiedyś odtworzyć :)
Dzisiaj pokażę Wam makijaż z poprawin, użyłam do niego dwóch paletek cieni:

MySecret Autumn Blossoms
Hean 403 Orchidea Flowers



Miałam trochę problem ze złapaniem ostrości na zdjęciach bo już robiło się szaro na dworze, ale ostatnie zdjęcie najlepiej oddaje kolorystykę makijażu. 
Rzęsy których użyłam to Ardell 120 Demi black




 

niedziela, 29 maja 2016

Zestaw pędzli do makijażu oczu

Jakiś czas temu w recenzji zestawu pędzli do twarzy wspomniałam, że mam również drugi do makijażu oczu. Używam ich już ponad pół roku, poznałam plusy i minusy więc chyba czas najwyższy na jakąś recenzję.

Zestaw, który kupiłam zawiera cztery pędzle:
Tutaj macie jeszcze aktywny link do aukcji i link do sklepu. Ja zapłaciłam za nie 10.25zł teraz cena jest obniżona więc wyjdzie jeszcze mniej. Na zdjęciach w aukcji pędzle trochę różnią się od tego co otrzymujemy, a patrząc na feedbacki zauważyłam, jeszcze wiele innych różnic.
Jedno jest pewne- wszystkie mają naturalne włosie bardzo przyjemne dla oczu. Przy pierwszych 2-3 myciach wypadło kilka włosków, teraz zdarza się to sporadycznie. Trzonki wykonano z drewna pomalowanego matową farbą, metalowe skuwki są dobrze scalone z resztą- nic się nie rusza, nie odkleja. Całość według mnie sprawia dobre wrażenie, nie widać, że każdy z nich warty jest około 2.50zł :)
 Tego pędzla używam głównie do nakładania cieni, czasami zdarza się, że służy mi również do rozcierania krawędzi pomiędzy kolorami
 To typowy pędzel- kulka, głównie używam go w zewnętrznym kąciku do nałożenia i roztarcia cienia
 Pędzel- puchacz, większy od poprzedników, można nałożyć nim bardzo szybko np. cielisty cień na całą powiekę, chwilę potrwało zanim nauczyłam się nim rozcierać cienie, ale teraz najczęściej używam go właśnie w tym celu
Kolejny puchacz, ten ma już inny typ włosia- bardziej delikatny niż pozostałe, ale i był z nim początkowo problem, śmierdział okropnie :-P kilka prań i moczenie w odżywce pomogło- teraz bardzo go lubię. Służy mi do rozcierania cieni i do nakładania pudru w trudniej dostępnych miejscach

Zdjęcia przedstawiają pędzle używane ponad 6 miesięcy, chyba nie macie wątpliwości, że jakość jest niezła, a za cenę 10zł warto zaryzykować, zwłaszcza do prywatnego użytku.
Moje zdanie jest takie- chcę kupić jeszcze jeden zestaw :)

Co sądzicie o tych chińskich pędzlach? Może macie jakiś zestaw warty polecenia?




wtorek, 24 maja 2016

Złuszczająca maska do stóp- GlySkinCare

Maski do stóp w formie skarpetek stały się w ostatnim czasie bardzo popularne. Wiele firm wypuściło produkt tego typu na rynek. Ja już dawno miałam zamiar wypróbować taką maskę, kupiłam ją nawet w Biedronce, ale w końcu użył jej mój mąż bo jego stopy bardziej tego potrzebowały.
Teraz nadarzyła się kolejna okazja. W ramach współpracy z firmą Diagnosis wybrałam sobie do przetestowania właśnie taką maskę:


Opis producenta:
Złuszczająca maska do stóp w formie skarpetek skutecznie usuwa zrogowaciały naskórek pozostawiając stopy gładkie, miękkie i delikatne. Wzbogacona aloesem, ekstraktem z ogórka, miodu, olejem lawendowym, kwasem hialuronowym oraz kwasami owocowymi formuła skutecznie likwiduje zgrubiałą i szorstką skórę stóp oraz poprawia poziom jej nawilżenia.
Korzyści 
  • Likwiduje zgrubiałą i szorstką skórę stóp 
  • Poprawia nawilżenie 
  • Prosta w użyciu
opis
skład

Moja opinia:
Maskę dostajemy dokładnie zapakowaną w foliowe opakowanie i kartonik, na którym znajdziemy wszystkie niezbędne informacje: opis, instrukcję, skład oraz ważne przeciwwskazania do użycia.
Skarpetki są bardzo dobrze nasączone a ich piękny, różany zapach towarzyszy nam podczas całego "zabiegu".
Producent zaleca trzymanie ich przez 60-90 min. Ja zdjęłam je po 1h 15 min. W tym czasie nie odczuwałam żadnego dyskomfortu oprócz efektu grzania, mi akurat nie przeszkadzało, ale nie wszyscy to lubią. Po zdjęciu skarpetek trochę się zdziwiłam bo zszedł mi lakier z paznokci, ale to chyba nic dziwnego, przecież ponad godzinę moczyłam stopy w produkcie złuszczającym.
Przez jakieś 3 dni po zabiegu miałam lekkie uczucie ściągnięcia skóry na stopach, a po 9 dniach zaczęło się złuszczanie.
W tym momencie, czyli 22 dni po zdjęciu skarpetek mam już nową, delikatną skórę na stopach :) Nie wiem jak długo utrzyma się taki efekt, ale wiadomo, że nie można tak tego zostawić i trzeba chociaż raz w tygodniu zrobić jakiś peeling.
Jak widzicie tego typu zabiegi wymagają trochę czasu, więc lepiej wykonywać je gdy jeszcze na dworze jest na tyle zimno, że nie można założyć odkrytych butów.

A teraz coś dla osób mało wrażliwych, pokażę Wam jak wyglądały stopy w trakcie złuszczania:

efekty
efekty
efekty
 
Maskę złuszczającą GlySkinCare możecie kupić TUTAJ w cenie 17zł

Stosowałyście takie maski? Jakie były u Was efekty?




środa, 18 maja 2016

GlySkinCare- Delikatny płyn do mycia twarzy

Jakiś czas temu otrzymałam do przetestowania trzy produkty od firmy Diagnosis. Myślę, że zdążyłam już zapoznać się z nimi na tyle, aby napisać parę słów na ich temat. Zapraszam dalej:

Opis producenta:
Skoncentrowany płyn do mycia twarzy, bez dodatku mydła i alkaliów. Skutecznie usuwa makijaż pozostawiając uczucie komfortu nawilżonej skóry. Zawarty w preparacie kwas glikolowy pomaga przywrócić jej naturalny odczyn pH. Preparat może być stosowany przez osoby mające cerę skłonną do podrażnień.
Wszystkie rodzaje cery.
  • Nie zawiera mydła i alkaliów
  • Naturalne pH
  • Delikatny dla skóry
  • Skutecznie usuwa makijaż
Płyn należy stosować na zwilżoną skórę twarzy. Delikatnie umyć twarz Gentle Cleanser, a następnie spłukać letnią wodą. Unikać kontaktu z oczami.





Moja opinia:
Opakowanie to niewielka, zgrabna butelka z twardego plastiku w kolorze fioletowym. Wszystkie napisy pomimo wielokrotnego zamoczenia pozostały nienaruszone. Zawiera ono pompkę co jest dużym ułatwieniem w przypadku produktów do mycia twarzy. Cały ten design sprawia wrażenie, że mamy do czynienia z kosmetykiem aptecznym z wyższej półki.
Według opisu producenta płyn będzie odpowiedni dla wszystkich rodzajów cery. Jeżeli macie wrażliwą skórę lub skłonną do alergii to powinien sprawdzić się również u Was.
Jest praktycznie bezzapachowy, nie zawiera mydła co można zauważyć podczas użytkowania ponieważ kosmetyk słabo się pieni. Mimo to jedna pompka w zupełności wystarcza aby dokładnie umyć i oczyścić twarz.
Ja używam go rano do zmywania pozostałości z kosmetyków pielęgnacyjnych i dobrze sobie z tym radzi. Ważne jest to, że nie pozostawia uczucia ściągnięcia na twarzy, nie wysusza jej. Producent zaleca aby unikać kontaktu z oczami jednak zaryzykowałam, umyłam nim też oczy i nic złego się nie stało, nie odczułam nawet najmniejszego pieczenia.
Płyn ma pojemność 200 ml i kosztuje 32zł. Patrząc na wydajność jest to dobra cena- używam go codziennie przez dwa miesiące i zostało mi jeszcze 2/3 opakowania.

Ten i inne kosmetyki z serii GlySkinCare możecie kupić TUTAJ





środa, 11 maja 2016

Kwiecień w zdjęciach

W końcu jestem, wracam na bloga po krótkiej przerwie i nadrabiam zaległości. Zaczynam od comiesięcznej serii, zapraszam na kwiecień w zdjęciach:

Spodobało mi się robienie zdjęć makijaży więc teraz możecie zobaczyć co miałam na oczach w kwietniu:
 Zakupy z pierwszego i drugiego tygodnia promocji, zrobiłam małe zapasy :)
 Niestety paznokcie mi się połamały i tylko tyle mogłam zrobić zdjęć, teraz czekam aż odrosną
 Naleśniki na słodko/ Szybka kawa przed pracą
 Jeden z lepszych cydrów jakie piłam/ Słodko- słony batonik to coś dla mnie :)
 Lubię gdy kwitnie forsycja, wtedy wiem, że już wiosna :)/ Mój nowy olejek kokosowy ♥

Na dzisiaj to tyle, będę musiała się niedługo zbierać do pracy a Wam życzę udanego dnia :)


poniedziałek, 2 maja 2016

Neonowy makijaż- My Secret hot colors

Jak spędzacie majowy weekend? Ja wczoraj musiałam pójść do pracy, ale nawet nie żałowałam bo pogoda nie była idealna. Za to dzisiaj i jutro mogę cieszyć się z wolnego. Z tej okazji postanowiłam zrobić jakiś szalony makijaż. Rzadko noszę takie kolory na co dzień, ale głównie dlatego, że makijaż nimi wymaga więcej czasu i precyzji, same oczy od A do Z zajęły mi około pół godziny. Zawsze staram się cały makijaż wykonać w tym czasie.

W makijażu użyłam trzech kosmetyków z firmy My Secret:
Przy kolorowych oczach usta musiały pozostać w neutralnym odcieniu

Co sądzicie o takim makijażu?
Ja bardzo dobrze się w nim dzisiaj czułam i jakoś nie zauważyłam, aby przyciągał spojrzenia innych.