expr:class='"loading" + data:blog.mobileClass'>

sobota, 14 września 2013

Pomadka w kolorze nude czyli Paese nr 38

Witam!
Planowałam ten post dodać jeszcze w piątek, ale po przyjściu z pracy czas mi jakoś szybko zleciał i dopadła mnie północ :)
Pomadka, której dotyczy dzisiejszy post to Paese nr 38, otrzymałam ją od firmy na spotkaniu blogerek w Hrubieszowie. Kolor przypadł mi do gustu i od razu chciałam wypróbować, ale jednak było mi szkoda ją ruszać, dopiero teraz postanowiłam sprawdzić jak wygląda na ustach.
Paese nr 38, pomadka nude

Paese nr 38, pomadka nude

Paese nr 38, pomadka nude
Opis producenta:
Pomadka z dodatkiem oleju arganowego zapewnia mocne pokrycie, intensywny kolor i lustrzany blask. Receptura została stworzona, aby zapewnić długotrwały efekt (tzw. efekt long lasting), dzięki czemu kolor wyjątkowo długo utrzymuje się na ustach, nie ścierając się.
Szminka zawiera dodatek najcenniejszego z używanych w kosmetyce oleju arganowego, który zawiera dużo witaminy E wykazującej właściwości antyokysdacyjne. 
Paese nr 38, pomadka nude

Paese nr 38, pomadka nude

Paese nr 38, pomadka nude

Paese nr 38, pomadka nude
 Moja opinia:
Pomadka znajduje się w klasycznym, czarnym opakowaniu z białym napisem, całość schowana była dodatkowo w kartoniku również czarnego koloru, niestety zapomniałam go sfotografować. Co mnie zdziwiło to to, że opakowanie pomadki nie jest plastikowe a metalowe, dzięki czemu sprawia wrażenie, bardziej solidnego, jakby było z wyższej półki. 
Jak producent podaje pomadka zapewnia mocne pokrycie i intensywny kolor- w zupełności się z tym zgadzam. Chociaż w przypadku tego odcienia trudno mówić o intensywnym kolorze, za to wyraźnie widać, że dobrze pokrywa usta. Nie wiem jak inne kolory, ale ten ma tendencję do podkreślania skórek, na zdjęciach tego nie zobaczycie bo zrobiłam peeling przed pomalowaniem ust.  Długotrwały efekt na ustach- myślę, że to prawda. U mnie wytrzymała 5 godzin, dłużej nie testowałam bo musiałam coś zjeść :) Według mnie jest to dobry wynik jak na pomadkę w takiej cenie.

Cena: 22.90zł
Do kupienia:  np. TUTAJ

A teraz same oceńcie: na powyższych zdjęciach gdzie są same usta kolor wygląda fajnie, ale w porównaniu do całości to chyba jest dla mnie za jasny...
 

czwartek, 12 września 2013

Kolorowy manicure

Witam!
W końcu znalazłam trochę więcej czasu aby wykonać jakiś wzorek na paznokciach. Jakoś na początku sierpnia pokazywałam Wam moje małe zakupy kosmetyczne. Wśród nich znalazł się aplikator do zdobienia paznokci z Essence. Tak jakoś się złożyło, że dopiero teraz udało mi się go przetestować. Dzisiejsze zdobienie nie jest to coś niezwykłego, po prostu kolorowe kropki na białym tle.Efekt byłby dużo lepszy gdybym miała dłuższe paznokcie, na razie muszę się zadowolić takimi.
manicure kolorowe kropki

manicure kolorowe kropki

manicure kolorowe kropki

Użyte lakiery, dopiero teraz zobaczyłam, że nie ma na zdjęciu lakieru bazowego czyli bieli Lovely nr 25

środa, 11 września 2013

Wyniki mini rozdania

Witam!
Przyszedł w końcu czas aby ogłosić wyniki mojego rozdania. Było to moje pierwsze rozdanie a ilość uczestników bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła. Zgłosiło się ponad 100 osób, mam nadzieję, że do kolejnych rozdań będzie jeszcze więcej chętnych :)

A oto wyniki rozdania:

 Nagrodę zdobywa Natalia :)

 Serdecznie gratuluję i już wysyłam do Ciebie maila.

A Wam jeszcze raz bardzo dziękuję za tak liczny udział i mam nadzieję, że weźmiecie udział również w następnym rozdaniu, które zamierzam zorganizować w październiku.

poniedziałek, 9 września 2013

Cleanic- płatki peelingujące

Witam!
Dzisiaj mam dla Was recenzję bardzo przydatnego produktu jakim są płatki kosmetyczne. Co ważne nie są to takie zwyczajne płatki, mają właściwości peelingujące i dają efekt dermabrazji.
Cleanic- płatki peelingujące
Opis producenta:
Płatki do peelingu to nowoczesny produkt do głębokiego oczyszczania skóry twarzy szyi i dekoltu. Specjalna powierzchnia płatka pokryta niebieskimi mikrogranulkami pozwala wykonać peeling niezwykle szybko i wygodnie bez potrzeby używania tradycyjnych kosmetyków do peelingu i ich uciążliwego zmywania. Mikrogranulki na płatku oczyszczają skórę jednocześnie usuwając martwe komórki naskórka i pobudzają mikrokrążenie. Dzięki temu skóra staje się gładka i bardzo dobrze wchłania składniki odżywcze zawarte w kremach i maseczkach.
Cleanic- płatki peelingujące

Cleanic- płatki peelingujące
Moja opinia:
Płatki otrzymałam od firmy Cleanic na spotkaniu blogerek w Lublinie. Testuję je od kilku miesięcy ponieważ używam ich raz w tygodniu na zmianę z innymi peelingami. Płatki są większe niż standardowe, mają owalny kształt, z jednej strony są gładkie a z drugiej pokryte mikrogranulkami. Ja używam ich w ten sposób, że nasączam płynem do demakijażu, gładką stroną robię demakijaż oczu i okolic wokół oczu, a później odwracam i resztę twarzy zmywam drugą stroną wykonując przy tym peeling. Bardzo podoba mi się taka opcja gdy możemy za jednym razem zrobić demakijaż i peeling, potem wystarczy tylko nałożyć jakąś maseczkę. Obawiałam się, że te granulki będą za słabe,a ja lubię wyraźnie czuć efekty peelingu i nie zawiodłam się. Efekt jest dużo lepszy od tego, który dawały niektóre peelingi w kremie czy żelu. Niebieskie drobinki są ostre, ale nie na tyle aby podrapać czy podrażnić skórę. Mogę szczerze je polecić, ja na pewno kupię ponownie, ale najpierw wypróbuję jeszcze chusteczki z tej samej serii.

Cena: 11.99zł
Ilość w opakowaniu: 35szt.
Dostępność: widziałam je na pewno w Rossmanie i cenę również podałam z tej drogerii

Znacie te płatki?

piątek, 6 września 2013

Odkrycie cieniowe i makijaż z Hean

Witam!
Chciałam się z Wami podzielić moim ostatnim kosmetycznym odkryciem jakim są cienie do powiek firmy Hean. Paletkę tych cieni dostałam na spotkaniu blogerek w Chełmie. Jakoś tak wyszło, że dopiero niedawno postanowiłam się za nie zabrać, ponieważ kolory do mnie nie przemawiały i bałam się, że nie będę umiała się nimi posługiwać. Na szczęście cienie bardzo przypadły mi do gustu.



 Moja paletka to nr 406 smokey eye. Zawiera cztery mocno napigmentowane cienie. Według mnie swoją jakością dorównują cieniom Sleeka a cenowo też jest bardzo podobnie. Na zdjęciu wyżej cienie są na bazie Artdeco, bez bazy jest trochę gorzej. Paletka jest plastikowa, niezbyt elegancka, ale spełnia swoją rolę, dobrze zamyka się na zatrzask i na pewno nie otworzy się przez przypadek. W środku jest również aplikator, jeszcze go nie używałam, ale jest taki sam jak w Sleekowych paletkach więc jestem pewna, że dobrze się nim nakłada cienie.
Wracając do jakości cieni  to jestem zachwycona! Nie przypuszczałam, że będzie się tak dobrze nimi pracowało. Nie osypują się, wystarczy nieduża ilość aby pokryć powiekę, długo się trzymają, nie zbierają w załamaniach. Jestem pewna, że chcę wypróbować pozostałe kolory, mam nadzieję, że są tak samo dobre jak te.
Paletka jest do kupienia TUTAJ  za 12.99zł- cena bardzo przystępna

Aby potwierdzić moje słowa pokazuję makijaż wykonany cieniami:





Myślę, że jak na pierwszy makijaż tą paletką to wyszedł dobrze :)

Macie może inne kolory? Jestem ciekawa jak się spisują.

I na koniec moja ostatnia wygrana:
 Nareszcie będę mogła wypróbować inne produkty Hean :)

czwartek, 5 września 2013

Perfumy Tiger dla mężczyzn

Witam!
Dzisiaj mam dla Was recenzję perfum, które dostałam na spotkaniu blogerek w Hrubieszowie. Niestety sama nie miałam okazji ich testować, mogłam je tylko poczuć od mojego męża :) Pomyślałam sobie, że skoro pożyczył mi samochód na wyjazd to jemu też się coś należy i wybrałam zapach męski :)

Opis producenta:
Tiger Fight to intrygująca, a zarazem niezwykle elegancka kompozycja, która doskonale dopełnia wizerunek zdecydowanego, dynamicznego mężczyzny. Korzenne i drzewne nuty wyzwalają potencjał i zagrzewają do podjęcia każdego wyzwania.
  • Nuty głowy: grejpfrut, cytryna
  • Nuty serca: eukaliptus, pieprz
  • Baza: bursztyn, piżmo, drzewo sandałowe
Pojemność: 100 ml
Cena: około 45 zł

Do kupienia w drogeriach HEBE, NATURA i ROSSMANN


Perfumy mają bardzo oryginalne opakowanie w postaci puszki, takiej samej w jakiej można kupić napoje energetyczne tej firmy. Od środka wyłożone jest karbowaną tekturą, dzięki czemu możemy wziąć ze sobą w podróż perfumy bez obaw, że się rozbiją. Gdy je przywiozłam do domu to mój mąż już chciał ją otworzyć i wypić- trochę się zdziwił :) Na szczęście zapach bardzo mu się spodobał, powiedział, że jest oryginalny i wyróżnia się od innych perfum, które można dostać w drogerii. Bardzo zdziwiła mnie ich wydajność, opakowanie zawiera 100ml produktu i w tym momencie jest ich jeszcze większa połowa a mój mąż nie oszczędza perfum, zawsze jest to około 10 psiknięć :) Trwałość też jest dobra, około 5-6 godzin.

Jestem bardzo ciekawa jak pachną damskie, bo nawet nie miałam okazji ich powąchać. Macie te perfumy?
Na stronie producenta http://www.tigercosmetics.pl/  możecie zobaczyć inne zapachy z tej serii.

Jeżeli jeszcze nie macie prezentu dla swoich mężczyzn na Dzień Chłopaka to polecam te perfumy :)

wtorek, 3 września 2013

Trudne powroty

Witam!
Na początku chciałabym bardzo podziękować Wam za miłe komentarze pod ostatnim postem :) Przepraszam również za kilkudniową nieobecność na blogu i na Waszych blogach, wszystko postaram się w najbliższym czasie nadrobić.
Jak już wiecie udało mi się dostać urlop w pracy i postanowiliśmy tą okazję wykorzystać i wybrać się na parę dni do Zakopanego. Dopiero drugi raz w życiu byłam w tym mieście i już zdążyłam się w nim zakochać- uwielbiam ten klimat, który tam panuje. Spaceruję sobie po centrum miasta a wokół widać góry- niesamowite uczucie! Jeszcze stamtąd nie wyjechaliśmy a już planowaliśmy kiedy przyjedziemy ponownie :) Mam nadzieję, że w następnym roku również nam się uda tam pojechać. W tym roku niestety pogoda nam nie do końca dopisała bo było pochmurno i zimno, wysoko w górach była mgła i nie dało się podziwiać tych pięknych widoków. Mimo to trochę zdjęć udało nam się zrobić, pokażę Wam kilka:
 Gdy wjechaliśmy kolejką na Kasprowy Wierch zaskoczyło nas piękne słońce- na szczęście większość chmur mieliśmy pod stopami :)
 Gdyby nie te chmury byłoby co podziwiać

 Wielka Krokiew
 Za pierwszym razem bałam się stąd zjeżdżać, teraz było już lepiej :)

 Ogromne, kolorowe bańki mydlane
 Podróż na Giewont była najtrudniejsza, ale dotarliśmy na szczyt
 Morskie oko
 Morskie Oko w oddali
 Czarny Staw- a w oddali śnieg :)
Wyjazd był udany, szkoda, że te dni tak szybko minęły... Najtrudniej mi się wracało do pracy, zwłaszcza, że to była niedziela :( Za to powrót do bloga był o wiele łatwiejszy, już nie mogę się doczekać gdy zajrzę na Wasze blogi, pewnie czeka mnie dużo czytania :)